Pusty dom

Pusty dom

 
  • pomysł, reżyseria: Agnieszka Kamińska
  • choreografia, wykonanie: Katarzyna Pastuszak, Agnieszka Kamińska
  • muzyka: Jacek Stromski, Agnieszka Kamińska
  • konsultacje: Katarzyna Pastuszak, Aleksandra Śliwińska
  • teksty: Katarzyna Pastuszak
  • kostiumy, scenografia, światła: Teatr Amareya
  • foto: Jacek Dominiczak

„Pusty dom” to próba oswajania przestrzeni krajobrazu po stracie, opowieść o znikających punktach oparcia i dogasającym płomieniu życia. Dom to nie tylko miejsce, ale także wewnętrzne poczucie bezpieczeństwa, poczucie godności, zakorzenienia w świecie, kontaktu ze sobą, swoim ciałem i jego historią. Moment straty, w którym nasz dom przestaje istnieć, wyznacza przełom. To początek powolnego poszukiwania sensu i zapełniania pustki. Ciało, wzruszone i bezbronne, rozpięte między lękiem a potrzebą miłości, dryfuje szukając samego siebie w spotkaniu z innym ciałem.

To opowieść o upośledzonych relacjach między dwojgiem ludzi - bez względu na płeć - poszukujących punktu podparcia, poczucia bezpieczeństwa i miłości poza miejscem, które można nazwać domem. (…) Dwie kobiety są swoimi przeciwieństwami, jak ogień i lód (podkreśla to reżyseria świateł), jak szczerość i maska sztuczności, jak głębia i powierzchowność. Widz nie jest tu jednak prowokowany, by je oceniać. Dystans, który twórczynie spektaklu pozwalają mu zachować, nie jest jednak zupełnie bezpieczny. Komunikaty padające ze sceny wcale nie są jasne. Na dodatek pojawia się jakaś podstawowa niezgoda na panujące pomiędzy tymi dwiema kobietami relacje. (…) Wiszący nad sceną wózek inwalidzki znajduje się jakby poza głównym miejscem akcji, nie bierze w niej bezpośrednio udziału. Pozostaje komentarzem, przymiotnikiem dopisywanym do wszystkiego, co wydarza się na scenie. Tylko o czym jest „Pusty dom”? O jakiej stracie opowiada? Już sam tytuł zmusza do refleksji - bo czy miejsce nazywane domem może być w ogóle puste? Spektakl pozostawia wiele niedopowiedzeń, ambicją jego autorek nie jest moralizowanie. Stworzyły wieloznaczny obraz wewnętrznego i zewnętrznego rozczłonkowania, rozkładu wszystkiego, co spaja i buduje, pustki. Nie pozbierały rozrzuconych klocków. I tak każdy we własnym domu, ciele, umyśle, sercu musi zrobić to sam. Magdalena Hajdysz  „Gazeta Wyborcza Trójmiasto”